12 września 2026 roku dom Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera w Krakowie wypełnił się modlitwą, radością i barwami różnych kontynentów. Na doroczne spotkanie przybyli Dobroczyńcy Misji – ludzie, którzy swoją modlitwą, ofiarą i życzliwością od lat pomagają misjonarzom oraz tym, wśród których oni pracują.
Był to dzień wdzięczności, ale także niezwykłej podróży misyjnej – bez samolotu i walizek można było odwiedzić Indie, Wietnam i Nigerię.
Najpierw – spotkanie z Jezusem
Spotkanie rozpoczęła konferencja „W stronę Obecności”, która zaprosiła uczestników do zatrzymania się przy Tym, który jest źródłem każdej misji – przy Jezusie. Jej dopełnieniem była osobista medytacja nad ewangelicznym spotkaniem Jezusa z Zacheuszem. Tak jak kiedyś Jezus zatrzymał się pod drzewem i spojrzał na Zacheusza, tak również dzisiaj zatrzymuje się przy każdym człowieku i zaprasza go, aby otworzył dla Niego swoje serce.
Bo misje rozpoczynają się właśnie od spotkania – najpierw z Chrystusem, a potem z drugim człowiekiem.
Indie, Wietnam i Nigeria na wyciągnięcie ręki
Szczególnymi gośćmi spotkania były siostry pochodzące z trzech różnych części świata: s. Barihunlin z Indii, s. Maria Hyon z Wietnamu oraz s. Catherine z Nigerii.
Każda z nich zabrała uczestników do swojej ojczyzny. Na fotografiach można było zobaczyć zachwycającą przyrodę, miasta i odległe wioski, ale przede wszystkim ludzi i ich codzienne życie.
Siostry opowiadały o dzieciach, ich rodzinach, szkołach oraz edukacji, która w wielu miejscach nadal pozostaje ogromnym wyzwaniem. Mówiły o prostych szkołach, trudnościach w zdobywaniu wykształcenia, ale także o wielkim pragnieniu dzieci, aby się uczyć i dzięki wiedzy budować lepszą przyszłość. Pokazywały również codzienną, ciężką pracę rodzin na polach uprawnych.
Za każdym zdjęciem kryła się historia konkretnego człowieka.
Modlitwa w różnych językach, ale do jednego Boga
Pięknym momentem była modlitwa sióstr w językach, którymi posługują się mieszkańcy ich rodzinnych stron. Choć dla wielu uczestników słowa brzmiały zupełnie obco, ich sens był bardzo bliski. W różnych językach wszyscy zwracaliśmy się przecież do tego samego Boga.
Nie zabrakło także radosnych tańców i śpiewu charakterystycznych dla kultur, z których pochodzą siostry. Przez chwilę krakowski dom klawerianek wypełnił się rytmami i radością Indii, Wietnamu i Afryki. Misje można było nie tylko zobaczyć i usłyszeć – można było ich niemal dotknąć.
Modlitwa za tych, którzy są daleko
Sercem dnia była Eucharystia. Uczestnicy powierzali Bogu misjonarzy, ludzi, wśród których pracują oraz wszystkich Dobroczyńców Misji. Szczególnie wzruszającym momentem było odnowienie przez jedną z uczestniczek – eksternistkę Zgromadzenia Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera – przyrzeczenia szczególnego zaangażowania w służbę misjom na kolejny rok. Było to piękne i konkretne świadectwo, że powołanie misyjne można realizować na różne sposoby – ofiarując Bogu swoją modlitwę, czas, zdolności i codzienną służbę.
Wspólna modlitwa trwała także podczas Różańca i Koronki do Bożego Miłosierdzia. W szczególny sposób prosiliśmy Boga o nowe powołania misyjne – o ludzi gotowych pozostawić własne plany i wyruszyć tam, gdzie potrzeba świadków Ewangelii.
Bo świat wciąż potrzebuje misjonarzy. Potrzebuje jednak również tych, którzy pozostając w swoich domach, niosą misje modlitwą, ofiarą i wierną pomocą.
Misje można było nawet… „przymierzyć!”
Dużym zainteresowaniem cieszyło się muzeum misyjne. Przedmioty przywiezione z różnych stron świata opowiadały o kulturach, zwyczajach i codziennym życiu mieszkańców odległych krajów.
Szczególnie dużo radości sprawiły oryginalne stroje z różnych kontynentów. Dobroczyńcy chętnie je przymierzali, a na chwilę sami stawali się bohaterami niezwykłej podróży przez świat.
Nie zabrakło również „Kuchni Misjonarza”, która – jak co roku – miała wielu sympatyków. Przy wspólnym stole rozmowy trwały długo, bo właśnie tam najłatwiej było się poznać, podzielić doświadczeniem i po prostu pobyć razem.
„Czuliśmy się jak w rodzinie”
Na zakończenie Dobroczyńcy podkreślali przede wszystkim rodzinną atmosferę, radość i serdeczność spotkania. Dziękowali za możliwość poznania świata misji nie tylko poprzez liczby i informacje, ale przez żywe świadectwa osób pochodzących z różnych krajów.
Wracali do swoich domów bogatsi o nowe obrazy, historie i spotkania. A może także z jeszcze większym przekonaniem, że misje nie są czymś dalekim.
Misje zaczynają się w sercu człowieka, który dostrzega drugiego człowieka. Jeden wyjeżdża na drugi koniec świata, drugi pomaga dziecku zdobyć wykształcenie, ktoś inny wspiera misjonarza, a jeszcze ktoś codziennie bierze do ręki różaniec.
Każdy może mieć swoje miejsce w misyjnym dziele Kościoła.
Dziękujemy wszystkim Dobroczyńcom Misji za obecność, modlitwę i otwarte serca. Dzięki Wam dobro może docierać naprawdę daleko – aż na krańce świata.
s. Bożena Najbar














